Spacerkiem po..

Spacerkiem po szczecińskim Śródmieściu

“Spacerkiem po szczecińskim Śródmieściu” to nowa inicjatywa Stowarzyszenia OFFicyna, której realizacja zaplanowana jest na najbliższe 3 lata. Jest ona kontynuacją cieszącego się ogromnym powodzeniem projektu “Spacerkiem po Niebuszewie” - wyjątkowej trasy ukazującej historycznie ważne miejsca tej dzielnicy, ale także odkrywającej codzienność Niebuszewa, osobiste wspomnienia mieszkańców, miejsc istotnych i niezwykłych dla wszystkich szczecinian. 

Pragniemy wspólnie z Państwem - mieszkańcami Szczecina - tworzyć dalszą część “nieoczywistego przewodnika” po kolejnych dzielnicach w mieście. Część, którą - mamy nadzieję - z chęcią będą pisać z nami dawni i obecni szczecinianie. Tym razem do projektu włączymy również media elektroniczne - oprócz książki z mapą, którą planujemy wydać po utworzeniu trasy, w tym roku obok niniejszej podstrony projektu powstanie fanpage “Spacerkiem po szczecińskim Śródmieściu” na Facebooku.

Zamysłem projektu jest stworzenie naszego własnego, prywatnego obrazu miasta, Szczecina “dawniej i dziś”. Obrazu odbiegającego od tego, który znaleźć można w klasycznych przewodnikach po Szczecinie. Chcielibyśmy, by do istniejących już opowieści i zdjęć z historią współcześni mieszkańcy dodali własne wspomnienia i obrazy, a historia dzielnicy podzielonej administracyjnie na Północ i Zachód była odtwarzana wielopokoleniowo - przez najstarszych mieszkańców miasta, ale również ich dzieci i wnuków. 

Czekamy na sygnały od Państwa, które nieistniejące miejsca chcieliby Państwo ocalić od zapomnienia oraz czego dowiedzieć się tak o tych nieobecnych już na mapie, jak i współcześnie istniejących. Być może odkryjemy, że tylko z pozoru znamy to miasto i może mieć ono tyle twarzy, ilu jest jego mieszkańców.

W celu odpowiedniego nagłośnienia projektu pragniemy zaprosić Państwa do współpracy! Rozmowy o naszym mieście planujemy prowadzić z Państwem na wspomnianym wyżej fanpage’u “Spacerkiem po szczecińskim Śródmieściu”. Na początek, w 2021 roku ze stworzonej wspólnie listy miejsc wybierzemy 40, których historie starannie dla Państwa opracujemy. Będą one ukazywać się na Facebooku oraz niniejszej stronie projektu.  

Pomysły można zgłaszać, wysyłając mail na adres biuro@officyna.art.pl bądź pisząc wiadomość na fanpage’u. Na zgłoszenia od Państwa czekamy do 31 sierpnia 2021.

Informacje dotyczące projektu dostępne będą również na fanpage’u projektu.

 

Projekt współfinansowany ze środków Gminy Miasto Szczecin.

 

 

Miejsce / spotkanie /wywiad nr 1

Szczecin będzie miał muzeum historii kafli! Oficjalna nazwa to „Muzeum Zduńskie Opowieści”. Poprowadzi je Fundacja Monumenta Poloniae, czyli wiedzący wszystko o kaflach, piecach, kominkach i zdunach szczeciński Mistrz Zduński Maciej Burdzy i artysta, czeladnik, ratowniczka zabytkowej ceramiki Marysia Grzybek.

Ptaki ćwierkają, że muzeum powstaje w dawnej stajni, gdzieś w Śródmieściu, w okolicach ulic Bogusława i Małkowskiego. Jak tylko poznamy szczegóły, opowiemy o nich. A już dziś kilka zdjęć z prywatnej kolekcji dzieł sztuki kaflarskiej.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 2

Pani Iwonka, właścicielka jednego ze sklepików z kwiatami zaczynała tę pracę jeszcze ze swoją mamą, jako dziewczynka w szóstej klasie podstawówki, zaś samodzielnie prowadzi kwiaciarnię od 20. roku życia.Na stoisku Pani Iwonki pracuje razem z nią jeszcze jedna sprzedawczyni, czasem, podczas wspomnianych ruchliwych okresów pomagają jej córki, które na co dzień nie zajmują się handlem. Gdy Pani Iwona była dzieckiem, przy obecnym placu Szarych Szeregów nie było sklepików, nie było budek ani nawet parasoli, stolików czy tzw. “kamyków” (udoskonalonych przez Zrzeszenie Kupców niby stolików o wymiarach 0,5 m x 0,5 m, gdzie można było postawić kwiaty w wiaderku). Zezwolenie dostawały osoby, które miały swoje działki i sprzedawały swoje produkty. typowe kwiaty działkowe sezonowe, sprzedaż odbywała się od kwietnia do września w ciepłych miesiącach, a później się odpoczywało. Później się pojawiły frezje, goździki, róże i wtedy zaczęła się typowa kwiaciarnia na powietrzu. Następnie wydawanie zezwoleń przejął Urząd Miejski i dało betonowe stoliki o wymiarach 2m x 1m, wtedy to - mama pani Iwonki jeszcze pracowała - od 1978. Później były parasolki, które można było rozłożyć, było więcej asortymentu. Typowe zadaszenia postawiono w 2005 roku. 

Pani Iwonka zdradza nam sposoby na sprzedaż kwiatów w upalnych letnich i chłodnych zimowych miesiącach - dobieramy kwiaty do pory roku - np. goździk, lilia, słonecznik wytrzymują upały, róża musi być zawsze, bo czy może być kwiaciarnia bez róży? W zimie troszkę podgrzewamy, zasłaniamy stoiska. W zimę dominuje róża, bo mimo wszystko róża jest odporna na spadki temperatur - ona np. traci kolor, ale nadal stoi. Trzeba o nią też zadbać przed drogę do domu, kiedy jest zimniej niż na naszych stoiskach - o czym klienci często nie wiedzą. Na przykład należy zostawić kwiaty po przyjściu do domu w papierze, by doszły powoli do temperatury pokojowej, można im robić prysznic. Podobnie latem trzeba o róże bardziej zadbać - róża jest jak kobieta, jak mówi Pani Iwonka.

Czy są tu stali klienci? Tak, są klienci którzy składają zamówienia telefonicznie, dzwoniąc, proszą o przygotowanie kompozycji na konkretną okazję do określonej ceny. Zdarzyło się również, że kwiaty kupował tutaj Pascal, znany kucharz, gdy miał program w tvp szczecin. Kupił wówczas na wiosnę tulipany. Były prezydent, Pan Stopyra również często tu zagląda, z jego synem Pani Iwonka chodziła do podstawówki. 

Koniec roku szkolnego, Dzień Kobiet, Walentynki - to wtedy jest ruch. To 3 dni w roku, kiedy można zarobić i odłożyć na te gorsze miesiące. Towar trzeba przygotować wówczas przynajmniej dwa dni wcześniej, jest to praca na 24, nawet na 48 godzin non stop. Może również troszeczkę Dzień Matki. Znane imieniny, np. majowe imieniny Stanisławy czy Zofii  niekoniecznie są dziś wyznacznikiem ruchu na stoiskach z kwiatami. Nastąpiła zmiana pokoleniowa - dziś obchodzi się raczej urodziny, nie kupuje już kwiatów. Czasem jest tak, że nie spodziewamy się ruchu, kończy się towar i trzeba pojechać po następny. 

Kwiaty sprzedają się cały dzień. Czasem stoisko Pani Iwony otwarte jest do 23.00, szczególnie gdy pozostali sprzedawcy zamkną swoje wcześniej. Sprzedajemy wówczas dla spóźnialskich do 21.00, później jeszcze trzeba posprzątać. Kiedy były parasole, samo ich rozstawianie zajmowało 2 godziny. A pierwsi klienci pojawiają się już od 8 rano. Każde stoisko indywidualnie podchodzi do dni wolnych - my staramy się mieć otwarte cały czas - mówi Pani Iwona - stali klienci mają mój numer i zawsze dzwonią.

Który kwiat się sprzedaje najlepiej? Róża - jest królową kwiatów. Sezonowo - to piwonie, jednak krótko kwitną i coraz mniej  ich jest, bo starsze panie, które hodowały je na ogródkach, nam się wykruszyły z wiekiem, no i bukieciki ogrodowe przynoszone do tej pory - tego już nie ma, opowiada Pani Iwonka. Obecnie towar trafia do nas najczęściej z hurtowni. Jeszcze dwa lata temu miałam róże z zimnej nieogrzewanej szklarni, od wiosny do jesieni - 2-3 kwitnienia, niestety pan, który ją prowadził już też z wiekiem zakończył działalność, a współpracowaliśmy przez 20 lat. Teraz już wszystkie kwiaty to jest Holandia. Są tam na giełdzie nawet kwiaty ekwadorskie, z Kenii.

Szczecińskie kwiaciarki i kwiaciarze, bo kwiaty sprzedają i mężczyźni, mają bardzo dobry punkt obserwacyjny na jeden z najbardziej ruchliwych placów w mieście i często są świadkiem ważnych wydarzeń. Najbardziej ruchliwy jest dzień Niepodległości, mamy tutaj pomnik. Są też różnego rodzaju protesty przechodzące przez plac - np. Ostatnio protestowali ekolodzy. A jak się zmienia plac - jest nowa nawierzchnia są nowe torowiska i nasadzenia. Jedyne, co się nie zmieniło od lat, to brzoza i czereśnia rosnące na placu. Bardzo często zdarzają się stłuczki, praktycznie przynajmniej raz dziennie, czasami poszkodowani proszą o to, by być świadkiem takich samochodowych kolizji. Jest to możliwe. Jedno stoisko ma kamerę, jest również kamera na placu. 

Standardowy czas przygotowania wiązanki przez Panią Iwonę to 3-4 minuty (mniejszy bukiet). Czasem większy bukiet zajmuje trochę więcej czasu, a np. wieńce robione są na zamówienia. Coraz mniej bukietów robi się na śluby. Przygotowujemy głównie takie symboliczne wiązanki, królują róże. Dziś większość młodych życzy sobie przeznaczenia pieniążków na jakiś cel charytatywny - np. na schronisko dla zwierząt, hospicjum, dom dziecka, jakąś akcję okazjonalną. Na przykład ostatnio zbierano pieniądze na Wiktorka (znana akcja na Się pomaga, przyp. red.). Ludzi byli bardzo hojni, np. za wiązanki w cenie 60 zł ludzie płacili nawet 200 zł. 

Na zakończenie wspominamy o tym, że obecnie waży się los szczecińskich kwiaciarek. 19 lipca 2021 zaplanowana jest rozprawa, którą wytoczył miastu właściciel  lokalu Wspomnienie. Sąd dał sprzedawcom, jako osobom bezpośrednio zainteresowanym, wezwania, żeby się ustosunkować do tego pozwu. Trzymamy kciuki za pomyślne dla szczecińskich kwiaciarek wyrok w tej sprawie, bo przecież Szczecin nie byłby taki sam bez tych popularnych sklepów z kwiatami na szczecińskim Śródmieściu.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 3

Zatrzymując się pod adresem Wojska Polskiego 46 (lokal nr 5), trafiamy do miejsca dla Szczecina nieoczywistego, bo jak wiemy szczecinianie to głównie katolicy wyznania rzymskokatolickiego. Jak to jest być buddystą w Szczecinie, jak to się wszystko zaczęło, kiedy powstał Ośrodek, kto go założył, o tym rozmawiam z Panem Jackiem Redesem z Buddyjskiego Ośrodka Diamentowej Drogi. 

Może zaczniemy od tego, że znajdujemy się w Buddyjskim Ośrodku Medytacyjnym Diamentowej Drogi linii Karma Kagyu. Jest to jedna z 4 głównych szkół Buddyzmu Tybetańskiego. Pierwszy ośrodek tej szkoły powstał w 78 roku, kiedy to Lama Ole, nasz główny nauczyciel, zorganizował tutaj kurs medytacyjny. Od tego czasu ten ośrodek istniał w Szczecinie, przemieszczał się w różne miejsca, były to przeważnie po prostu mieszkania praktykujących buddystów albo mieszkania, które grupa buddystów wynajmowała na potrzeby ośrodka. To miejsce, w którym się znajdujemy teraz, zakupiliśmy w 2013 roku i od tego roku można powiedzieć, że mamy swoje stałe miejsce, tutaj, w pięknej kamienicy, które należy do naszego związku, no i z którego na razie nie planujemy się wyprowadzać a do którego zapraszamy tych, którzy chcieliby się coś dowiedzieć na temat buddyzmu tybetańskiego i buddyjskiej medytacji.

Obecnie członkami ośrodka jest około 30 osób. Nie ma wśród nas znanych osobistości. Medytacje wspólne odbywają się codziennie o godzinie dwudziestej i jest to tak zorganizowane, żeby była dostępność dla ludzi, którzy chcieliby przyjść do nas i zobaczyć, czym jest buddyjska medytacja i nauki buddyjskie i każdy po krótkim wprowadzeniu miał możliwość pomedytować razem z nami i zobaczyć z czym to się je. Oprócz codziennych medytacji od czasu do czasu organizujemy kursy medytacyjne oraz wykłady nauczycieli buddyjskich. Czasem są to wykłady w ośrodku, czasami robimy również wykłady publiczne na uczelniach lub w innych miejscach w mieście, na przykład często robiliśmy wykłady w Teatrze Małym tutaj na Deptaku Bogusława.

Nauczyciele, którzy tutaj do nas przyjeżdżają, są to przeważnie nasi przyjaciele, którzy po prostu dłużej praktykują - 20, 30 czy nawet 40 lat. Mają po prostu więcej doświadczenia i wiedzy i zostali poproszeni przez Lamę Ole Nydahla o to, żeby dzielić się swoją wiedzą z innymi ludźmi. Myślę że tu przywoływanie nazwisk teraz nie ma sensu. Generalnie naszym głównym nauczycielem jest Lama Ole Nydahl, który od 50 już blisko lat podróżuje po świecie i przekazuje nauki buddyjskie, został on poproszony o to przez swojego nauczyciela, XVI Karmapę, który jest głową linii Karma Kagyu i tę prośbę spełnia od tylu lat. Lama Ole był również tutaj w Szczecinie w 2014 roku, żeby uczestniczyć w inauguracji tego ośrodka. Na tej inauguracji byli głównie członkowie Ośrodka i osoby należące do naszej szkoły, które przyjechały razem z Lamą Ole.

Jako buddyjski związek Diamentowej Drogi w Polsce posiadamy ośrodki tak zwane miejskie, których mamy w całej Polsce ok. 60, i to jest jeden z tych ośrodków, istniejący od 1978. Są to ośrodki przeznaczone dla ludzi, którzy mieszkają w miastach, by mieli możliwość tutaj praktykować, tutaj poznawać nauki buddyjskie. Oprócz tego posiadamy ok. 10 ośrodków tzw. odosobnieniowych. Są to ośrodki, które znajdują się przeważnie gdzieś na uboczu, na terenach wiejskich, często w bardzo malowniczo położonych lokalizacjach, gdzie organizowane są kursy medytacyjne dla osób, które są już bardziej zaangażowane w praktykę, w tych ośrodkach również się znajdują domki odosobnieniowe, w których praktykujący buddyści mają możliwość spędzić jakiś czas na odosobnieniach i poświęcić się medytacji. Pierwszy ośrodek w Polsce był założony w Krakowie, ok 76 roku, czyli lata 70. XX w. jest tak naprawdę początek ruchu buddyzmu w Polsce.Epoka dzieci kwiatów, lat 70. Właśnie na tej fali, pod koniec lat 60. Lama Ole ze swoją żoną Ala Nydhal wybrali się w podróż poślubną do Nepalu i tam zostali poproszeni o wprowadzenie tych nauk na Zachód. Co zrobili.

Obecnie znajdujemy się w Gompie, czyli w pomieszczeniu do medytacji, w którym jest ołtarz, posążek buddy, w którym znajdują się tanki przedstawiające formy medytacyjne, w lokalu znajduje się również część socjalna, w której się często spotykamy. W centralnym miejscu Gompy znajduje się ołtarz, na którym widzimy zdjęcia naszych najważniejszych nauczycieli. Jest tutaj XVI Karmapa pośrodku, który był nauczycielem Lamy Ole, po lewej stronie znajduje się zdjęcie XVII Karmapy, następcy XI Karmapy, który jest w tej chwili głową szkoły Karma Kagyu, a po prawej stronie znajduje się zdjęcie Lamy Ole Nydahla. Na ołtarzy znajduje sie również posążek Buddy Siakjamuniego, czyli  historycznego Buddy. Po lewej stronie dalej mamy tak zwane drzewo schronienia, na którym znajdują się różne formy medytacyjne. Na pozostałych tankach, tych tutaj dwóch z tyłu, są przedstawienia historyczne żyjących faktycznie nauczycieli, którzy byli prekursorami szkoły Karma Kagyu. 

Dla ludzi, którzy nie znają buddyzmu jesteśmy nazwijmy to jakąś egzotyką. Na początku sąsiedzi nam się na pewno przyglądali, co to za ludzie, co to za dziwolągi, co oni tu robią, ale jak się lepiej poznaliśmy gdy zauważyli, że zależy nam na tym, żeby to miejsce dobrze funkcjonowało, żeby cała kamienica była czysta, to myślę że nie ma tu żadnych problemów i jest akceptacja z obu stron i dobre stosunki.

Może słów kilka skąd taki w ogóle dziwny pomysł, żeby w środku katolickiego miasta postawić buddyjski ośrodek medytacyjny. Wszystkie istoty dążą do szczęścia, niezależnie od tego, jak sobie to szczęście wyobrażają, jaki mają pomysł na to szczęście. Wszystkim istotom tak naprawdę chodzi o to, żeby osiągnąć szczęście. I także w tym celu powstał ten ośrodek i w tym celu praktykujemy buddyzm. Oparliśmy naszą drogę do szczęścia na naukach Buddy, który odkrył to, że w rzeczach materialnych możemy znaleźć tylko nietrwałe szczęście, chwilowe. Tak samo w emocjach i stanach mentalnych. To szczęście jest nietrwałe. Budda zaczął  poszukiwać trwałego szczęścia, ponieważ zauważył cierpienie innych istot. Chciał rozwiązać ten problem i poświęcając  wiele lat na badanie, czym jest umysł, poświęcając wiele lat na medytację, osiągnął stan pełnego rozwoju umysłu i stan pełnego szczęścia, z którego już jakby nie było upadku. Nieuwarunkowany stan szczęścia. I przekazał te metody swoim uczniom i te metody, które mają już 2,5 tys. lat dzięki Lamie Ole dotarły również do Polski. I tutaj w Polsce Lama założył kilkadziesiąt ośrodków, więc możemy praktykować nauki buddyjskie. Buddyzm trochę różni się od religii w rozumieniu chrześcijańskim, ponieważ w buddyzmie nie ma Boga, do którego się modlimy nie ma również raju, z którego zostaliśmy wyrzuceni i do którego chcielibyśmy wrócić. Budda przekazał po prostu metody pracy z umysłem, które pozwalają osiągnąć trwałe szczęście i te metody staramy się tutaj praktykować, nie mamy potrzeby misjonowania, nie mamy takiej potrzeby, żeby wszyscy zostali buddystami. Stworzyliśmy to miejsce, po to, żeby móc się samemu rozwijać i po to, żeby dać możliwość rozwoju innym ludziom, chętnym poznać te nauki. Na pewno jest to droga dla ludzi, którzy kochają wolność, niezależność. Którzy mają otwarty umysł, ale jednocześnie bardzo praktyczne podejście do życia. Staramy się nie być sztucznie świętoszkowaci, ale właśnie praktykować metody i sprawdzać je. Praktykować metody takie, które mają realny wpływ na nasze życie i pomagają nam się rozwijać.

Buddyzm jest powiedzmy w Polsce od ok. 40 lat, czyli to jest stosunkowo krótki okres, dlatego większość z nas ma rodziny, które oparte są o tradycję katolicką, aczkolwiek te 4o lat to już jest na tyle długi czas, że pojawia się już drugie pokolenie buddystów, dzieci i nastolatkowie, czy osoby, które mają już po dwadzieścia parę lat, które są dziećmi buddystów. Od urodzenia mają kontakt z naukami, z buddystami, gdzieś miały okazję być na różnych kursach, wykładach. Ale tak naprawdę nikt ich nie zmusza do praktyki i tak samo jak nie misjonujemy innych ludzi, tak samo też nie misjonujemy własnych dzieci. Po prostu w pewnym momencie, kiedy dojrzewają, niektóre z nich mają taką potrzebę, żeby zainteresować się tymi naukami i zacząć praktykę przeważnie dlatego, że po prostu obserwują świat i widzą jak działają inne systemy i widzą, które dają więcej wolności, które mniej, które dają metody do tego, żeby się rozwijać, bardziej im odpowiadające, a które mniej. 

Nie można być i katolikiem i buddystą jednocześnie.Nasi katoliccy Rodzice, pokolenie 60-70 latków, jeżeli są ludźmi mocno związanymi z Kościołem Katolickim i z praktyką w Kościele, przeważnie na początku mają problem z buddyzmem swoich dzieci. Ale jeśli są to ludzie, którzy mają dobry kontakt ze swoimi dziećmi i chcą po prostu ich szczęścia, i po roku, dwóch, trzech widzą, że buddyści nie zjadają dzieci i że ich dziecko staje się coraz bardziej szczęśliwe i dobrze się czuje z tym, że jest buddystą i że medytuje, to przeważnie mają pozytywne podejście do nas.

Zasadniczo w buddyzmie hierarchia wygląda zupełnie inaczej, niż w chrześcijaństwie, gdzie to jest wszystko bardziej scentralizowane. Na Wschodzie jest mnóstwo religii i wśród tych religii jest też buddyzm, który sam w sobie ma mnóstwo szkół. Buddyzm bardzo różnie wygląda w różnych krajach. Inaczej wygląda w Japonii, gdzie jest Zen, inaczej w Tajlandii czy na Sri Lance, gdzie to jest ten buddyzm południowy, a jeszcze inaczej w Tybecie. I w samym z kolei Tybecie też jest dużo różnych szkół buddyzmu tybetańskiego, które mają swoją tradycję i trochę tak z mediów przyjęło się uważać, że głową wszystkich buddystów jest Dalai Lama, ale nie jest to prawdą. Dalai Lama jest prawdopodobnie jednym z najbardziej znanych nauczycieli buddyjskich na świecie, ale to wynika też z kontekstu politycznego. Z tego, że Dalai Lama byli królami Tybetu. W samym Tybecie są 4 główne szkoły buddyjskie, z których każda jest niezależna od siebie. My wywodzimy się z tradycji jednej z tych szkół, ktora nazywa sie Karma Kagly. I tak jak mówiłem głowa tej szkoły jest Karmapa w tej chwili XVII jeśli chodzi tutaj o hierarchię w Polsce to Lama Ole, przenosząc buddyzm na Zachód i tworząc ośrodki na Zachodzie zorganizował to w ten sposób, że w każdym kraju istnieje niezależny związek wyznaniowy, niezależny od organizacji w innych krajach. Ten związek po prostu posiada swój zarząd, swą konstrukcję w postaci zarządu, rady nadzorczej i pod ten zarząd, pod tę radę podlegają wszystkie ośrodki, które się znajdują w Polsce, a z kolei każdy z ośrodków także ma swój zarząd. A jeśli chodzi o hierarchię stricte duchową, bo to była hierarchia bardziej organizacyjna, to mamy swojego Lamę linii, czyli Karmapę i mamy Lamę Ole, który zakłada nasze ośrodki, jest naszym głównym nauczycielem dla wielu z nas, był on osobą, która przeciągnęła [szum] nas na tyle swoją osobą, swoja postawą i naukami  na tyle, że staliśmy się buddystami i tak naprawdę na dziś zwłaszcza w tym buddyzmie Diamentowej drogi to najważniejsza jest ta osobista relacja każdego z uczniów ze swym nauczycielem, tym właśnie rdzennym nauczycielem, który wprowadził daną osobę na ścieżkę buddyjską. Zarejestrowany oficjalnie w Polsce Związek wyznaniowy nazywa się Buddyjski Związek  Diamentowej drogi linii Karma Kagyu. Odłam Diamentowej Drogi jest jakby najbardziej popularny w Polsce o tyle, że wedle mojej wiedzy jesteśmy największą szkołą w Polsce pod względem ilości ośrodków i członków. Aczkolwiek inne formy buddyzmu, zarówno tybetańskiego, jak i też z innych krajów też się znajdują w Polsce, nawet w Szczecinie, ale prosze mnie nie pytać o szczegóły, wiem tylko, że są również inne szkoły. 

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 4

Na początku miesiąca dołączyliśmy w zwiedzaniu naszego miasta do Michała Rembasa i wspólnie szukaliśmy inspiracji do naszego Spacerku po szczecińskim Śródmieściu. Tym razem oglądaliśmy cuda na fasadach i tropiliśmy zwierzęta zaklęte w kamieniu.

W międzyczasie spotykaliśmy się z mieszkańcami szczecińskiego Śródmieścia, by zbierać dla Państwa wspomnienia o miejscach ważnych dla naszej wspólnej miejskiej historii. Już wkrótce nowe opowieści. 

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 5

Spacerujemy dla Państwa ulicami szczecińskiego Śródmieścia i zbieramy historie tutejszych miejsc i osób. Tym razem słów kilka o nowej budowie w sercu Szczecina. Lipiec 2021 przyniósł nową inwestycję u zbiegu ulic Księcia Bogusława X i Władysława Łokietka. KAMIENICA BOGUSŁAWA X to budynek mieszkalno-usługowy, który powstaje w centrum Szczecina w miejscu dawnego sklepu Społem, mieszczącego się tam od dziesięcioleci. W sumie powstanie 79 mieszkań a parter budynku zajmie jak dotychczas sklep Społem. Poniżej mamy dla Państwa wizualizację przyszłego budynku i zdjęcia z rozpoczętej budowy.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 6

W niedalekiej przyszłości to stąd właśnie będziemy mogli zaczynać nasz Spacerek po szczecińskim Śródmieściu. W kwartale 36 wyznaczonym ulicami Małkowskiego, Królowej Jadwigi, Getta Warszawskiego i Ks. Bogusława X powstanie podziemny parking, w którym będzie można zostawić auto i rozpocząć wędrówkę ulicami Śródmieścia Szczecina.

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 7

Zbierając historie szczecińskiego Śródmieścia, chcielibyśmy dzisiaj przybliżyć Państwu historię osoby niezwykłej - Pani Jadwigi Gajlun-Markur, artystki należącej do Stowarzyszenia Osób Malujących Ustami i Nogami, mieszkającej w szczecińskim śródmieściu już od 1977 roku. Z Panią Jadwigą rozmawiałam o czasach jej młodości i licznych pasjach, do których należą podróże, pisanie pamiętników (od 1967) i malarstwo. Tej ostatniej pasji poświęciłyśmy nieco więcej miejsca, rozmawiając o jej ulubionych tematach malarskich i szczególnie drogich jej obrazach, których tylko część chcielibyśmy Państwu dziś zaprezentować.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 8

Szukając inspiracji w kwestii ważnych do opowiedzenia historii dotyczących szczecińskiego śródmieścia trafiliśmy do źródła, czyli Rady Osiedla Śródmieście Zachód. Tam zbieraliśmy nazwiska osób z najstarszego pokolenia szczecińskich śródmieszczan, którzy mogliby podzielić się z Państwem opowieściami ze swej przeszłości. Opowieściami o tym, jak było zaraz po wojnie w tej pięknej szczecińskiej dzielnicy. Poniżej kilka zdjęć z tego okresu. Zdjęcia z publikacji T. Białeckiego, Z. Chmielewskiego, K Kozłowskiego “Szczecin w dokumentach 1945”.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 9

Tym razem zbierając szczecińskie śródmiejskie historie - dzięki uprzejmości Pani Grażyny Staszczyk, przewodniczącej Rady Osiedla Śródmieście Zachód, mieliśmy okazję zobaczyć, jak betonowa dżungla lat 90. ubiegłego wieku przy Jagiełły 4-6 zmieniła się w piękne cztery ogrody, które w tym roku zajęły 2. miejsce w konkursie Rady Osiedla Śródmieście Zachód na najładniejsze “Zielone podwórko”. Konkurs zorganizowano po raz pierwszy w 2011 roku z inicjatywy pana przewodniczącego Krzysztofa Krzyżanowskiego. Wspomnianymi ogrodami opiekują się panie Genowefa Bartos i Ewa Kolska. Poniżej na zdjęciach śródmiejskie ogródki wczoraj i dziś.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 10

Na trasie naszego Spacerku po szczecińskim Śródmieściu nie mogło zabraknąć Szczecińskiego Inkubatora Kultury INKU. INKU mieszczące się  przy al. Wojska Polskiego 90 w budynku dawnego Pałacu Młodzieży już za miesiąc, 1 września 2021, będzie świętować 10-lecie działalności. Jego rezydentami są m.in. organizacje pożytku publicznego i stowarzyszenia: Kamienica1,  Media Dizajn, Stowarzyszenie OFFicyna, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Stowarzyszenie Literatów. Swą siedzibę ma tu również Zbór Zielonoświątkowy, jak również Baltic Neopolis Orchestra i szczecińscy muzycy. Budynek mieści również działające kino, w którym widzowie co środę uczestniczyć mogą w Wieczorach Filmowych z OFFicyną, organizowanych przez Stowarzyszenie OFFicyna.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 11

Z Wiceprzewodniczącą Rady Osiedla Śródmieście-Zachód, panią Anną Marczyńską, rozmawialiśmy dla Państwa o rodzinnych tradycjach rzemieślniczych i usługowych mieszkańców Śródmieścia przekazywanych z pokolenia na pokolenie oraz o działalności Rady Osiedla Śródmieście-Zachód i Śródmieściaku - periodyku wydawanym przez Radę, w którym można przeczytać o wszystkich istotnych kwestiach dla Śródmieścia-Zachód. 

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 12

Spisując szczecińskie śródmiejskie historie, rozmawialiśmy dla Państwa również z panem Bronisławem Madajczakiem, Skarbnikiem Rady Osiedla Śródmieście-Zachód, mieszkańcem Śródmieścia od lat 70. zeszłego wieku. Opowiadał nam o inicjatywach Rady Osiedla - np. akcji Poznaj swego sąsiada, konkursie na najpiękniejszy śródmiejski ogród, o którym pisaliśmy już wcześniej, wyjazdach na grzybobranie, czy wycieczkach do Berlina. Pan Bronisław wspominał również czasy młodości i swą pracę jako nauczyciel fizyki i chemii. Wymieniał też miejsca sentymentalne - sklepiki przy Bramie Portowej w bezpośrednim sąsiedztwie dzielnicy Śródmieście-Zachód czy wycieczki do nieistniejącego już Kina Kosmos. Na ilustracjach granice dzielnicy Śródmieście-Zachód.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 13

W bezpośrednim sąsiedztwie Północnej Izby Gospodarczej i Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Szczecinie mieści się wzniesiona w latach 1888-1890 Willa Augusta Lentza, dyrektora i współwłaściciela Szczecińskiej Fabryki Wyrobów Szamotowych im. Didiera. Zaprojektował ją architekt Max Drechsler. Willa Lentza, mieszcząca się w ekskluzywnej willowej dzielnicy miasta zwanej West Endem posiada najokazalsze i najlepiej zachowane oryginalne wnętrze mieszczańskie z XIX wieku. Budynek przeszedł w latach 2018-2020 remont generalny, by stać się Instytucją Kultury otwierającą swe podwoje dla współczesnych szczecinian. Poniżej zdjęcia budynku z zewnątrz.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 14

Wędrując po szczecińskim Śródmieściu-Północy przechodzimy koło dawnej szkoły Rzemiosł Artystycznych w Szczecinie (Staedtische Handwerker- und Kunstgewerbeschule) - obecnie budynku Wojewódzkiego Zakładu Doskonalenia Zawodowego i Uniwersytetu Szczecińskiego według projektu Gregora Rosenbauera i Karla Weishaupta, wzniesionego w latach 1928-1930. Jest on przykładem adaptowania wzorów awangardy do specyfiki regionalnej. Budynek wzorowany był na gmachu Bauhausu w Dessau, elewacje pokryto jednak czerwonym przebarwianym klinkierem uzupełnionym o skromne terakotowe dekoracje nadające im cechy regionalne. Zob. Rafał Makała, “Architektura Trzeciej Rzeszy w Szczecinie wobec tradycji modernizacyjnych i regionalistycznych czasów wilhelmińskich i okresu Republiki Weimarskiej, w: “Kłopotliwe dziedzictwo? Architektura Trzeciej Rzeszy w Polsce”, pod red. Jacka Purchli i Żanny Komar. MCK 2020.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 15

Spacerując ulicami szczecińskiego Śródmieścia-Północy napotykamy kolejną budowlę powstałą na przełomie lat 20. i 30. XX wieku, usytuowany w pobliżu Jasnych Błoni, przy ulicy Królowej Korony Polskiej, ewanglicki kościół Świętego Krzyża (obecnie rzymskokatolicki kościół pw. Świętej Rodziny) wzniesiony przez Adolfa Thesmachera. Przypomina on dzieła Dominikusa Boehma i Hansa Herkommera i stanowi przykład architektury łączącej w sobie nowoczesność z akcentowaniem regionalnego i ogólnoniemieckiego patriotyzmu. Zob. Rafał Makała, “Architektura Trzeciej Rzeszy w Szczecinie wobec tradycji modernizacyjnych i regionalistycznych czasów wilhelmiańskich i okresu Republiki Weimarskiej, w: “Kłopotliwe dziedzictwo? Architektura Trzeciej Rzeszy w Polsce”, pod red. Jacka Purchli i Żanny Komar. MCK 2020.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 16

Lata 20. XX wieku przyniosły w szczecińskim Śródmieściu-Północy nie tylko budynki awangardowe. Przykładem budowli przeciwstawiającej się nurtowi modernizacyjnemu jest najważniejszy obiekt tego rodzaju, wybudowany w czasach Republiki Weimarskiej neobarokowy, dwuskrzydłowy gmach władz Prowincji (obecnie Urząd Miejski) w Szczecinie według projektu Georga Steinmetza wzniesiony w latach 1924-1928. Umiejscowiony jest w prestiżowej lokalizacji na końcu alei Papieża Jana Pawła II a przed terenami parkowymi Quistorp-Aue (współcześnie Jasne Błonia). W latach 1927-1938 budynek powiększono w kierunku wschodnim dla władz prowincjonalnych NSDAP i Gauleitera oraz siedziby Propagandy Rzeszy. Był on po wojnie siedzibą Urzędu Miejskiego - od 1950 Miejskiej Rady Narodowej. Od 1954 w skrzydle zachodnim umiejscowiono Filharmonię Szczecińską. Budynek nie uległ zniszczeniu podczas wojny.  Zob. Rafał Makała, “Architektura Trzeciej Rzeszy w Szczecinie wobec tradycji modernizacyjnych i regionalistycznych czasów wilhelmińskich i okresu Republiki Weimarskiej, w: “Kłopotliwe dziedzictwo? Architektura Trzeciej Rzeszy w Polsce”, pod red. Jacka Purchli i Żanny Komar. MCK 2020; Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”Szczecin 2015;  Bogdana Kozińska, Dietrich Schroeder. “Szczecin dawniej i dziś” Frankfurt (Oder) 2015. 

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 17

Pisząc o gmachu Urzędu Miejskiego w Szczecinie, nie sposób nie wspomnieć o tym, że to miejsce związane jest również z legendą polskiego boksu i znanym celebrytą - Dariuszem Michalczewskim. Ale po kolei. W 1938 roku ukończono nowe skrzydło Urzędu Miejskiego, w którym otworzono modernistyczną w formie restaurację Pommernkeller z rustykalnymi elementami. Po 1945 mieściła się tu stołówka pracownicza a później magazyn. W 2001 na 10 lat lokal wydzierżawił za 800 tys. złotych znany polski bokser Dariusz Michalczewski, a stołówka zmieniła się w Tiger Pub. Lokal zmieniał nazwę jeszcze dwukrotnie - po 2011 na Trygław, następnie na Szczecin. Obecnie miejsce, mimo reprezentacyjnej lokalizacji, opustoszało. Na zdjęciach otwarcie Tiger Pubu i wejście do nieistniejącego już lokalu. Zob. Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 18

Spacerek po szczecińskim Śródmieściu nie byłby pełny bez krótkiej historii jednego z najstarszych do dziś działających kin na świecie - szczecińskiego studyjnego kina Pionier 1907 mieszczącego się na parterze kamienicy przy al. Wojska Polskiego 2. W 2005 kino zostało wpisane do Księgi Rekordów Guinessa jako najstarsze działające kino na świecie. W roku 2021 kino straciło jednak ten tytuł na rzecz otwartego w 1902 roku francuskiego L'Idéal Cinéma – Jacques Tati w Aniche. Ale opowiadajmy tę historię od początku, czyli od kina Welt-Theatre powstałego w tym miejscu w 1907 (stąd kino Pionier 1907). Jego założycielem był Otto Blauert. Następnie właścicielami byli - od 1909 Albert Pietzke, a po jego śmierci podczas I wojny światowej wdowa po nim, która prowadziła je do końca II wojny światowej. Budynek, jak i kino, nie zostały zniszczone w wyniku wojny. Po wojnie utworzono tam kino Odra, w 1950 roku przemianowane na kino Pionier. W 2001 kino kupili Jerzy Miśkiewicz i Wacław Szewczyk. Kino oprócz sali studyjne posiada w piwnicy budynku kino-kawiarnię Kiniarnia. Zob. Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015; Bogdana Kozińska, Maciej Słomiński, Grzegorz Solecki, “Szczecin, praktyczny przewodnik turystyczny”, Szczecin 2009.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 19

W sąsiedztwie kina Pionier 1907 w 1957 roku rozpoczęto budowę dużego kina “Kosmos” zaprojektowanego przez Andrzeja Korzeniowskiego. Otwarto je 24 stycznia 1959 roku - ówcześnie było to jedno z największych i najnowocześniejszych kin szerokoekranowych w Polsce. Modernistyczny betonowy budynek zdobiła umieszczona nad głównym wejściem mozaika autorstwa plastyka Emanuela Messera i rzeźbiarza Sławomira Lewińskiego. Kino działało do 2003, po zakończeniu działalności planowano stworzenie w tym miejscu centrum rozrywki, a budynek miał zostać wyburzony. Nie doszło jednak do tego - budynek został wpisany do rejestru zabytków i istnieje do dziś. Zob. Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015; Bogdana Kozińska, Maciej Słomiński, Grzegorz Solecki, “Szczecin, praktyczny przewodnik turystyczny”, Szczecin 2009.

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 20

Pora na ostatnią historię związaną ze śródmiejskimi kinami Szczecina, którą przedstawimy podczas tegorocznej, pierwszej odsłony Spacerku po szczecińskim Śródmieściu. Cały czas znajdujemy się w dzielnicy Śródmieście-Zachód (jednak już nie przy al. Wojska Polskiego, ale dochodzącej do niej zaraz za rogiem ulicy Krzywoustego, pod numerem 9-10). W bezpośrednim sąsiedztwie kina Pionier i dawnego kina Kosmos, mieści się Centrum Handlowo-Rekreacyjne “Kupiec”, a w nim jeszcze jedno, najmłodsze kino szczecińskiego Śródmieścia - należące do łódzkiej sieci Helios. Sieciowe kino Helios to osesek w porównaniu do blisko stu piętnastoletniego kina Pionier i Kosmosu, który istniał przez blisko pół dekady, powstało bowiem na początku XXI wieku. Sale kinowe (jest ich  cztery) znajdują się na pierwszej kondygnacji “Kupca”. Mogą one pomieścić łącznie przy pełnym obłożeniu sali 1222 widzów. Kino Helios posiada sale kinowe również na Prawobrzeżu Szczecina, w Outlet Parku na osiedlu Słonecznym. Oprócz standardowego repertuaru nowości kinowych, można w Heliosie obejrzeć projekty specjalne, do których należą coponiedziałkowe kino konesera, kino kobiet, Helios dla dzieci projekcje Kultury Dostępnej i transmisje spektakli helios na scenie, a także popularne nocne maratony filmowe, np. popularne maratony horrorów. Zob. Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015. Bogdana Kozińska, Maciej Słomiński, Grzegorz Solecki, “Szczecin, praktyczny przewodnik turystyczny”, Szczecin 2009. Wiadomości na stronie kina Helios.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 21

Przy okazji historii kina Helios warto wspomnieć o jego śródmiejskiej siedzibie, wybudowanej przy Krzywoustego 9-10, u zbiegu z ulicą Bogusława. Tam, gdzie przez wiele lat mieścił się sklep Delikatesy. Budowę Centrum Handlowo-Rekreacyjne “Kupiec”, bo tak brzmi jego pełna nazwa, rozpoczęto w 2001, trwała dwa lata - ukończono ją w 2003 roku. O budynku wspominaliśmy w poprzednim poście, nt. kina “Helios”.  Śródmiejski “Kupiec” to trzypiętrowy budynek handlowo-usługowo-rozrywkowy o powierzchni blisko 14 500 metrów kwadratowych. Oprócz kina mieści się w nim 13 lokali handlowo-usługowych oraz duży sklep Netto, centrum fitness, a podziemia zajmuje parking z blisko 100 miejscami parkingowymi dla kinomaniaków i zakupoholików. Zob. Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 22

Pozostajemy dla Państwa przy skrzyżowaniu al. Wojska Polskiego i ul. Krzywoustego, w pobliżu Kupca, gdzie wspominaliśmy o 3 słynnych szczecińskich kinach i w bezpośrednim sąsiedztwie kina “Pionier 1907”, gdzie na parterze kamienicy rozpoczęto w 2012 roku przebudowę dawnej księgarni EMPIK. Prace zakończyły się w 2014 roku, a od tego czasu w lokalu tym mieści się nowomedialna filia Miejskiej Biblioteki Publicznej PROMEDIA, która dwa lata później zdobyła Nagrodę dla Najlepszej Biblioteki Roku 2016 Województwa Zachodniopomorskiego. Promedia może poszczycić się dużą bazą audiobooków, bogatą kolekcją filmów i seriali na DVD oraz bestsellerów i nowości wydawniczych. Melomani znajdą tu również obszerny wybór muzyki, głównie klasycznej. Jak można przeczytać na stronie biblioteki “nazwa “ProMedia” nawiązuje do profilu biblioteki, która charakteryzuje się nastawieniem na nowoczesne media”. Filia MBP posiada również salon do spotkań kulturalnych mogący pomieścić 70 osób. Promedia prowadzi spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki, Klubu Zaczytanego Malucha dla czytelników najmłodszych (3-5-latków) wraz z opiekunami, a także lekcje biblioteczne a w okresie wolnym od szkoły zajęcia dla dzieci i młodzieży. Biblioteka bierze udział w różnych akcjach związanych z upowszechnianiem czytelnictwa, m.in. w Tygodniu Bibliotek, Dniu Książki, Tygodniu Zakazanych Książek. W Promedii organizowane są różne wydarzenia kulturalne: dyskusje, prelekcje i spotkania autorskie. Cykl “Szczecin Literacki” umożliwia spotkania nie tylko z lokalnymi autorami (m.in. Dariuszem Bitnerem, Leszkiem Hermanem, Markiem Stelarem czy Sylwią Trojanowską), lecz także z szerzej znanymi twórcami -  m.in. Olgą Tokarczuk, Romą Ligocką, Wojciechem Tochmanem czy Wojciechem Jagielskim, niektóre ze spotkań są tłumaczone na język migowy. Biblioteka współpracuje z OPP co umożliwia jej organizowanie wykładów i prelekcji przyrodniczych, historycznych oraz z dziedziny sztuki czy psychologii. Organizowane sa w niej również projekcje filmowe z DKF’ami. Promedia organizuje w swojej przestrzeni również wernisaże obrazów i fotografii artystów z regionu. Wspólpracuje z Liceeum Plastycznym i szczecińską Akademią Sztuki.

A teraz troszkę o historii miejsca. Na początku XX wieku powstała w tym miejscu duża restauracja Zum Hohenzollern. Po wojnie budynek ten mieścił Klub Międzynarodowej Prasy i Książki, który w latach 90. XX wieku przejął wspomniany EMPIK. Zob. Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015. 

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 23

Pisaliśmy już dla Państwa o Buddyjskim Ośrodku Diamentowej Drogi oraz o Zborze Zielonoświątkowym, dziś chcielibyśmy wspomnieć o kościele rzymskokatolickim. Jednym z nich jest kościół pw. Św. Dominika mieszczący się przy pl. Ofiar Katynia, zbudowany przez zakon dominikanów. Historia dominikanów w Szczecinie rozpoczyna się na początku lat 70. XX wieku. Wówczas to ojciec Aleksander Hauke-Ligowski wraz z ojcem Januarym Puszem odwiedzili kilka razy nasze miasto, szukając odpowiedniego miejsca do założenia klasztoru. Planowano wówczas zaadaptować nieodbudowany jeszcze kościół św. Jakuba. Zaproponowano to biskupowi Wilhelmowi Plucie, ordynariuszowi diecezji gorzowskiej. Okazało się jednak, że w Szczecinie organizuje się nowa diecezja.  Ksiądz Jan Stroba, jej pierwszy biskup, przeznaczył ten kościół na katedrę. Dziesięć lat później rozpoczęto znów rozmowy tym razem z ks. bp Kazimierzem Majdańskim. Planowano np. przejęcie kościoła na Osowie, a nawet adaptację dawnej wieży ciśnień na Pomorzanach (dziś kościół MB Jasnogórskiej). Niczego jednak nie uzgodniono. Kolejne kilka lat później, 30 czerwca 1988 ówczesny prowincjał ojciec Tadeusz Marek oficjalnie zgłosił do ks. bp Kazimierza Majdańskiego gotowość dominikanów do pracy. Została zaakceptowana dwa dni przed wigilią, 22 grudnia 1988 roku. Podano konkretną lokalizację – zbieg ul. Unisławy i Wielkopolskiej. 23 lutego 1989 roku Rada Prowincji zdecydowała o rozpoczęciu pracy w Szczecinie od maja 1989. 15 maja do miasta przyjechał ojciec Jan Piątkowski, a miesiąc później podpisano akt notarialny wieczystej dzierżawy działki przeznaczonej na plac kościelny.  W 1991 rozpoczęto budowę klasztoru, a 6 lat później kościoła pw. Św. Dominika według projektu szczecińskiego architekta Walentego Zaborowskiego. Nad częścią ołtarzową, nad tabernakulum wykonana została blisko 10-metrowa mozaika symbolizująca Drzewo Życia. U dominikanów funkcjonują liczne duszpasterstwa - DM Drabina, DA Brama, Trzy Czwarte postakademicy, Żywy różaniec, Dominikańska Grupa Modlitewna „Pneumatofora” i Duszpasterstwo Związków Niesakramentalnych. Zob. Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015, strona internetowa Klasztoru dominikanów.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 24

Pragniemy przedstawić Państwu historię pewnej śródmiejskiej szkoły. W 1880 przy ulicy Wielkopolskiej 14 ukończono na parceli darowanej miastu przez rodzinę Quistorpow - słynnych szczecińskich filantropów, dzięki którym Szczecin posiada dziś m.in. Jasne Błonia - Gimnazjum im. Króla Wilhelma. Budynek także po II wojnie światowej mieścił szkołę - tym razem SP nr 15, pierwszym kierownikiem był Kazimierz Mielcarek, zlikwidowano ją 31 sierpnia 1951 roku. Jednak również dziś mieści się w tym budynku szkoła, a konkretnie Zespół Szkół Specjalnych nr 12 powstały z połączenia SP nr 67 im. Jana Brzechwy dla dzieci z lekkim upośledzeniem umysłowym, utworzonej w 67 roku, a funkcjonującej na ulicy Jagiellońskiej 62, ze SP Specjalną nr 38 istniejącej od 1965 przy al. Piastów 6. Jest to szkoła dla dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym. W 2005 w szkole uczyło się blisko 100 dzieci upośledzonych w stopniu lekkim i umiarkowanym. Zob. Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 25

W bezpośrednim sąsiedztwie szkoły przy ulicy Wielkopolskiej 14, po drugiej stronie al. Jana Pawła II, budynek przy ul. Wielkopolskiej 15 również posiada edukacyjną historię. Został wzniesiony w latach 1908-1910 jako szkoła im. Bismarcka według projektu inspektora budowlanego Stahla pod nadzorem Wilhelma Meyera - miejskiego racy budowlanego. Budowę wykonano w rzucie litery “C”. Główne wejście mieściło się od strony ulicy Wielkopolskiej. Na wysokości 2. piętra wykonano gipsowe reliefy. Przedstawiały pełnowymiarowe postacie - alegorie: Sztuki, Wiedzy, Handlu i Przemysłu według projektu rzeźbiarza von Ruedorffera i akcentowały podział budynku  na 3 części. Wejście posiadało również ozdobny szczyt od strony Wielkopolskiej z kartuszem z herbem Szczecina. Główne wejście było otwartym ceglanym przedsionkiem, ozdobionym ceramicznymi ozdobami portalu autorstwa rzeźbiarza Lehmann-Borgesa oraz przedstawieniami głów starego i młodego Bismarcka. Od strony Wielkopolskiej umieszczono również fontannę z wapiennymi rzeźbami Wulffa. Budynek otaczał z 3 stron dziedziniec szkolny. Przy narożniku skrzydła północno-zachodniego, wykonano od strony dziedzińca fontannę. Budynek został uszkodzony podczas nalotów w latach 1943 i 44. Budynek odbudowano po wojnie. W 1951 roku przeniesiono doń Szkołę Ćwiczeń przy Państwowym Liceum Pedagogicznym. W latach 1950-57 przekształcono ją w Szkołę Ćwiczeń Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, a w 1961 na SP nr 30. Szkołę zlikwidowano w 1970 roku. Obecnie w budynku mieści się Wydział Matematyczny Uniwersytetu Szczecińskiego. Więcej na temat historii szkoły i jej zdobień przeczytają Państwo w: Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 26

Mamy dzisiaj dla Państwa historię czwartej śródmiejskiej szkoły, która funkcję edukacyjną pełni poniekąd również dzisiaj - mieści się w nim od 1995 roku rektorat Uniwersytetu Szczecińskiego. W 1885 roku radca budowlany Roennebeck sporządził w stylu niemieckiego renesansu projekt budynku Gimnazjum im. Króla Wilhelma przy dzisiejszej al. Jana Pawła II 22a. Koszty budowy wyniosły 350 tys. marek. Do szkoły uczęszczało 350 uczniów. W latach 1900-1901 rozpoczęto budowę pieców. Remont wnętrza przeprowadzono w 1936 roku a centralne ogrzewanie założono rok później. W 1938 metalowe ogrodzenie zastąpiono niskim murkiem. Budynek uległ zniszczeniu podczas II wojny światowej, po nalocie bombowym w 1944 - zawalił się wysoki dach i szczyt środkowego ryzalitu. W 1949 roku wykonano projekt odbudowy dachu - dach obniżono. Po odbudowie w budynku mieściły się: SP nr 15, następnie Państwowy Zakład Wychowawczy dla Dzieci Głuchych, Wydział Wychowania Fizycznego Studium Nauczycielskiego (w latach 60. XX wieku), od 1968 Wyższa Szkoła Nauczycielska, od 1974 Instytut Kultury Fizycznej Wyższej Szkoły Pedagogicznej a od 1985 Wydział Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Szczecińskiego. Zob. Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 26

Spacerując po północnej części szczecińskiego Śródmieścia, napotykamy na swej trasie przy pl. Teatralnym 1 nową siedzibę teatru lalek Pleciuga, przeniesionego z miejsca, na którym znajduje się obecnie budynek Galerii Handlowej Kaskada, w którym Pleciuga istniała od 1972 roku. Nie była to pierwsza siedziba tego teatru. W 1953 powstał teatr lalek Rusałka, od 1954 mieszczący się przy orła Białego 5. Teatr ten przeniesiono do willi przy Woj. Polskiego 64 i przemianowano właśnie na Teatr Lalek Pleciuga w 1958 roku. Budynek nowego teatru przy pl. Teatralnym 1 uroczyste otwarcie miał 30 maja 2009 roku. Ma on 3 kondygnacje - na parterze główna sala teatralna z blisko 300 miejscami, hol, sala kameralna, sanitariaty oraz barek. Na piętrze mieszczą się garderoby, pracownie lalek, sala konferencyjna, sala prób, pokoje gościnne i administracyjne, w piwnicy zaś pomieszczenia magazynowe i techniczne. Przed teatrem zbudowano plac zabaw dla dzieci oraz podświetlaną fontannę, zaopatrzoną dodatkowo w głośniki, odtwarzające muzykę. W budynku mieści się również kawiarnio-lodziarnia z prawdziwym rarytasem - egzotycznymi tajskimi lodami. Zob. Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 27

Mamy dziś dla Państwa wątek przemysłowy naszej wycieczki po Śródmieściu. Zatrzymujemy się u zbiegu ulic Wyzwolenia i nomen-omen Odzieżowej. W 1919 roku powstał tu szczeciński oddział firmy Karstadt A.G. Firma-matka założona została w 1881 roku w Wismarze i zajmowała się szyciem ubrań męskich. Czterokondygnacyjny budynek posiadał użytkowe poddasze i przeszklony sklep na parterze. Krótko przed II wojną światową budynek mieścił również farbiarnię Otta Badera z Dąbia, sklep z cygarami, fryzjera, drogerię oraz sklep sprzedający masła. Po wojnie, w 1946, budynek firmy Karstadt A.G. nadal związany był z przemysłem odzieżowym - objęła go w posiadanie Spółdzielnia Pracy Krawieckiej im. 22 Lipca. W 1952 spółdzielnię połączono z Zakładami Przemysłu Odzieżowego im. 22 Lipca. W 1967 zakład przemianowano na Zakłady Odzieżowe “Dana”, w latach 70. XX wieku Dana szyła na eksport, utworzono też przyzakładową szkołę. Do głównych projektantek fabryki należały Zofia Zdun-Matraszek, Izabela Górska-Wójcik i Halina Karpińska. W roku 1976 rozpoczęto budowę 8-piętrowego żelbetonowego wieżowca. W łączniku między budynkami na parterze umieszczono sklep firmowy, a na całej jego długości Tadeusz Eysmont stworzył mozaikę. Fabryka działa prężnie i w latach 80. XX wieku pracowało w niej ok 3500 pracowników. Zakład sprywatyzowany w końcówce lat 90. XX wieku, podupadł jednak ze względu na masowy zalew odzieży z Chin i Azji Mniejszej. Zob. Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015. Sprawdzić ze stroną Hanza Tower

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 28

Dzisiaj przed nami druga i ostatnia odsłona historii budynków u zbiegu ulic Wyzwolenia i Odzieżowej. W 2007 budynki i teren Dany odkupiła firma J.W. Construction Holding S.A. z zamiarem wzniesienia na miejscu 8-kondygnacyjnego budynku najwyższego na Pomorzu wieżowca z przeznaczeniem na pomieszczenia mieszkalne, hotelowe, biurowe i handlowe (termin oddania do użytku 2021). Ambicją inwestora jest, by luksusowy budynek Hanza Tower, bo tak budynek się nazywa, spełniający europejskie standardy jakości, kojarzony był z najwyższym standardem powierzchni biurowych, stwarzających doskonałe warunki do pracy i rozwoju biznesu. Zgodnie z zasadą work-life balance będzie on także służył użytkownikom jako miejsce odpoczynku. Hanza Tower, według koncepcji architektonicznej Laguarda Low, NY, projektu budowlanego Urbicon, Szczecin i projektu wnętrza holu autorstwa Aleksandry Abramczyk liczyć miał 125 m wysokości (posiada 104). Najwyższy budynek w Szczecinie posiada 27 pięter naziemnych oraz 3 garażowe kondygnacje podziemne z 403 miejscami parkingowymi dla samochodów i 120 dla rowerów. Powierzchnia mieszkalna wynosi 22 tys. m2 - przeznaczona jest na 480 luksusowych lokali mieszkalnych, w tym mini apartamenty, apartamenty i penthousy, zaprojektowano ją w wieży, która rozpoczyna się od 6. piętra. Powierzchnia usługowa (łącznie 6 tys. M2) zajmie parter i pierwsze piętro, mieszcząc 17 lokali o powierzchniach od 77 do 309 m2. Powierzchnia biurowa licząca 3 tys. M2 (poszczególne biura posiadają metraże od 106 do nawet 1500 m kw),  zlokalizowana jest na piętrach od 2. do 6. W budynku zaprojektowano także Centrum Kongresowe, a dzięki mobilnym ścianom będzie można stworzyć wiele małych, bądź trzy duże sale konferencyjne. Wszystkie z pełnym zapleczem multimedialnym i technicznym, oddzielnym wejściem i indywidualnym biurem, z dostępem do nowoczesnych technologii. W budynku mieści się również Fitness&SPA - z basenem w kształcie elipsy o długości 25 m i głębokości 1,4 m, przepięknym świetlikiem i urzekającym widokiem oraz klub dla dzieci i dorosłych, zajmujące łącznie ok. 1000 m2. Całkowita powierzchnia budynku to ponad 54 tys. m kw. Na najwyższej 27 kondygnacji na wysokości 100 metrów znajduje się taras widokowy o powierzchni 200 m kw. z widokiem na panoramę miasta, jezioro Dąbie i Zalew Szczeciński. Wzdłuż krawędzi dachu, i od dachu aż do samego dołu wieży zamontowano 76 punktów świetlnych.

Pomiędzy 30 kondygnacjami kursuje 12 wind osobowych firmy Schindler 3300 i 5500. W budynku znajduje się również jedna winda samochodowa. W tak wysokim budynku, jakim jest Hanza Tower, ważne jest zapewnienie dużej szybkości przemieszczania się między piętrami, cicha praca, oszczędność energii i bezpieczeństwo. Windy sprawdzone przez setki tysięcy instalacji na całym świecie, najbardziej wydajne z dostępnych urządzeń, szwajcarskie dźwigi Schindler 3300 i 5500, dzięki zastosowanym w nich systemom napędowym i sterowania, zwiększają prędkość jazdy oraz eliminują hałasy i drgania, co sprawia, że podróż windą jest szybka i płynna. Urządzenia osiągają prędkość od 1 do 3 m/s. Dzięki najnowocześniejszym rozwiązaniom technologicznym w obszarze ekologii: napędom z funkcją zwrotu energii oraz przyjaznym środowisku materiałom, budynek, w którym są zastosowane, jest bardziej ekologiczny. Konstrukcja jest zwarta, wytrzymała, a zarazem lekka i produkowana bez użycia szkodliwych substancji oraz zużywająca niewiele energii podczas pracy. Materiały nadają się w niemal 100 procentach do recyklingu. Ponadto dźwigi Schindler, dzięki możliwości zastosowania wielu linii dekoracyjnych, materiałów i kolorów, umożliwiają stworzenie unikatowego projektu, który łączy piękno z funkcjonalnością.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 29

Dziś chcielibyśmy przedstawić Państwu wątek sportowy naszego Spacerku i jedną z czołowych miejskich inwestycji sportowych lat 60. XX wieku. W grudniu 1959 rozpoczęto budowę Wojewódzkiego Domu Sportu przy ul. Wąskiej, według projektu Mariana Rąbki przy współpracy Józefa Żukowskiego i Józefa Stępnia. Miała się tam mieścić kryta pływalnia, basen wioślarski, kajakowy, sala treningowa i hala sportowa na 800 miejsc. Powstał również hotel dla sportowców, pomieszczenia biurowe i socjalne i Wojewódzka Przychodnia Sportowo-Lekarska. Kryta pływalnia i basen wioślarski oddano do użytku w 1965, w 1969 zaś halę sportową. W 1970 obiekt wolą mieszkańców uzyskał tytuł “Mister Szczecina XXV-lecia”. W 1976 zaczęła funkcjonować otwarta pływalnia, a w 1979 korty tenisowe. W 2009 u zbiegu ulic Wąskiej i Niedziałkowskiego rozpoczęto budowę Szczecińskiego Domu Sportu w miejscu odkrytego basenu WDS’u i budynku biurowego Miejskiego Ośrodka Sportu, Rekreacji i Rehabilitacji według projektu Marka Orłowskiego. Zakończono ją w 2010 za cenę 62 mln zł. Wewnątrz powstał basen olimpijski z dziesięcioma pełnowymiarowymi, 50-metrowymi torami pływackimi, miejscami dla 1700 osób i pomostem pozwalającym na podzielenie basenu na dwie 25-metrowe pływalnie. Obiekt połączono ze starym 25-metrowym krytym basenem specjalnym łącznikiem. W holu Floating Arena znajduje się galeria z replikami medali pływaków z najważniejszych zawodów międzynarodowych. Zob. Marek Łuczak, “Szczecin. Śródmieście, Nowe Miasto”. Szczecin 2015. S. 692-696.

 

Miejsce / spotkanie / wywiad nr 30

Wracamy na szlak śródmie